Historia pierwszych odnalezionych diamentów ma swój początek w Indiach. Istnieją dowody, że handlowano tam tymi wspaniałymi kamieniami już na kilkaset lat przed naszą erą. Diamenty znajdowano w rzekach i strumieniach, zasoby były bardzo ograniczone i trafiały do równie ograniczonego grona odbiorców - najzamożniejszej klasy panującej. Z biegiem czasu diamenty zaczęły trafiać karawanami do Europy wraz z innymi egzotycznymi towarami. Już w XIV wieku stały się modnym dodatkiem dla europejskich elit. Z biegiem czasu podaż indyjskich diamentów malała, jednak około 1720 roku poszukiwacze złota, którzy przesiewali żwir w dorzeczach Amazonki odnaleźli pierwsze diamenty - w ten właśnie sposób Brazylia stała się na około 150 lat monopolistą w handlu diamentami. Wraz z przemianami jakie nastąpiły w XVIII i XIX wieku nastąpił wzrost zamożności ludności Europy - co spowodowało znaczący wzrost popytu na dobra luksusowe, w tym diamenty. Wzrost popytu zbiegł się w czasie z najbardziej przełomowym wydarzeniem w omawianym kontekście - a mianowicie odkryciem diamentów w Afryce Południowej.
Historia afrykańskich diamentów ma swój początek w 1866 roku, kiedy odkryto ponad 21 karatowy diament (nazwany "Eureka") na farmie niedaleko dzisiejszego miasta Kimberley, w Republice Południowej Afryki. Tak duży i wartościowy kamień przyciągnął uwagę, do Afryki zaczeli zjeżdżać pierwsi poszukiwacze. Przez kolejne trzy lata nie było jednak żadnych znaczących odkryć, co spowodowało spadek zainteresowania. Sytuacja zmieniła się diametralnie w 1869 roku, kiedy to znaleziono "The Star of South Africa", wspaniały 83,5 karatowy kamień. Rozpoczeła się gigantyczna gorączka diamentów. Do Południowej Afryki w niedługim czasie przybyło ponad 10 000 poszukiwaczy z całego świata, większość z Europy, Ameryki i Australii. Początkowo diamentów poszukiwano w tamtejszych rzekach, jednak coraz częstsze odkrycia na okolicznych suchych równinach spowodowały, iż wielu poszukiwaczy zdecydowało się opuścić zatłoczone koryta rzeczne i spróbować szczęścia na bezpieczniejszych suchych terenach. Rozpoczeły się pierwsze w historii wykopaliska w poszukiwaniu diamentów, które jeszcze w 1869 roku doprowadziły do odkrycia złóż, w późniejszym czasie znanych jako kopalnie Bultfontein i Dutoitspan. W kolejnych dwóch latach odkryto równie słynne złoża, gdzie powstały kopalnie De Beers i Kimberley.
Jak wyglądało wydobycie w latach 70 XIX wieku?
Przybyli na miejsce występowania diamentów poszukiwacze zajmowali najczęściej teren około 30x30 stóp (9 na 9 metrów), zwany także roszczeniem "claim". Wierzchnia warstwa ziemi, poddawana przez lata erozji, była łatwym materiałem do pracy. Kopacze wydobywali ziemie, kruszyli ją na mniejsze kawałki i przebierali na stołach sortowniczych. W ten sposób znajdowano najczęsciej jedynie maleńkie diamenty, jednak każdy liczył na szczęście. Wraz z coraz głębszymi wykopaliskami skończyła się dość łatwa w pracy żółta ziemia "yellow ground", a odsłonięta została tzw. niebieska ziemia "blue ground", która jest materiałem znacznie twardszym, ponieważ nie była poddana działanu słońca, wiatru, czy deszczu. Wielu poszukiwaczy na tym etapie rezygnowało z dalszego wydobycia, uważając, że poniżej nie ma bogatych złóż diamentów, a znacznie zwiększony nakład pracy nie jest tego wart.
Duża ilość kopaczy zaczęła sprzedawać swoje roszczenia osobom, które zdecydowały się zaryzykować i wydobywać dalej. W ten właśnie sposób powstała późniejsza potęga w handlu diamentami, którą możecie znać jako firmę De Beers.
Poszukiwacze którzy zdecydowali się zejść głębiej musieli liczyć się ze znaczącymi trudnościami i niebezpieczeństwami. Osunięcia skał czy nagłe powodzie pochłonęły w tym czasie wiele ofiar. Z uwagi na coraz większą głębokość potrzebny był także bardziej zaawansowany sprzęt, co generowało dodatkowe koszta. Dodatkowo zwiększone wydobycie spowodowało spadek cen na rynkach w Antwerpii czy Amsterdamie, które stanowiły ówczesne centra szlifierstwa i handlu diamentami. Z wymienionych wyżej powodów pojedynczy kopacze mieli bardzo ciężką sytuacje, zaczęły zawiązywać się spółki oraz masowe wykupowanie roszczeń. Jak pokazała historia, w tym najlepszy okazał się Cecil Rhodes.
17 letni Cecil Rhodes przybył do Południowej Afryki w 1870 roku, czyli tuż po odkryciu pierwszych diamentów. Od początku był żywo zainteresowany tematem wydobycia, jednak nie miał jeszcze odpowiednich środków na rozwój swoich dalekosiężnych planów. Młody Cecil szybko zorientował się, że najbardziej deficytowym towarem jest w tym miejscu woda, którą zaczął sprzedawać spragnionym poszukiwaczom. W ten sposób niemalże natychmiast zbudował kapitał i rozpoczął skupowanie roszczeń. 13 marca 1888 roku Rhodes założył znaną na cały świat firmę "De Beers", posiadał wówczas większościowe udziały w kopalniach Bultfontein, Dutoitspan, 75% udziałów kopalni Kimberley oraz był właścicielem kopalni De Beers. Imperium stworzone przez Cecila Rhodesa kontrolowało większościowo rynek diamentów niemalże do końca XX wieku, jednak po dziś dzień jest to jedna z najważniejszych spółek w branży.
"The Star of South Africa".
Pisząc o Gwieździe Południowej Afryki nie sposób pominąć pierwszego ważnego odkrycia, jakim był 21 karatowy diament Eureka. Pewien chłopiec, Erasmus Jacob, odnalazł go w 1866 roku. Pewnego dnia dom Jacobsów odwiedził Schalk Van Niekerk, który był miejscowym rolnikiem i entuzjastą kamieni szlachetnych, dlatego właśnie Pani Jacob postanowiła pokazać mu kamień, który znalazł jej syn. Ku zdziwieniu Van Niekerka kamień z łatwością głęboko zarysował szybę. Pani Jacob nie chciała nic w zamian za mały błyszczący się kamień. W tej sytuacji pozostało jedynie sprawdzić znalezisko. Kamienia nie dało się zarysować pilnikiem, zbadano więc jego ciężar właściwy, który wskazywał, że jest to diament. Kiedy udało się potwierdzić to przypuszczenie, Van Niekerk sprzedał diament za 350 funtów, którymi podzielił się z Jacobsami.
Trzy lata później, w marcu 1869 roku na terenach dzisiejszej Republiki Południowej Afryki pewien pasterz podniósł pięknie mieniący się kamień, który zwrócił jego uwagę. Człowiek ten starał się wymienić znaleziony kamień na miejsce do spania i śniadanie, ale każdy mu odmawiał. W końcu trafił do Schalka van Niekerka, który rozpoznał w kamieniu pasterza diament, blisko czterokrotnie większy niż Eureka. Pasterz który odnalazł kamień chciał od Schalka "co łaska", ten jednak będący człowiekiem uczciwym podarował mu niemal wszystko co miał, cały swój inwentarz, składający się z 500 owiec, 10 wołów i konia. Ryzyko opłaciło się, po wstępnym zbadaniu okazało się, że mieniący się kamień to 83.5ct diament. Van Niekerk sprzedał kamień za 11 200 funtów, czyli równowartość ówczesnych 56 000 dolarów, co było sumą absolutnie astronomiczną. Niedługo później Gwiazda została oszlifowana w formę brylantowej gruszki osiągając masę 47.69ct. Ciekawostką jest, iż wspomniany diament został wystawiony na sprzedaż niemal 100 lat później, w 1974 roku, w domu aukcyjnym Christie's w Genevie, gdzie został sprzedany za 225 000 funtów, co daje dzisiejszą wartość na poziomie 2,5 miliona funtów.